Rząd chce zakazać wirtualnego przechowywania energii elektrycznej, fotowoltaika nie będzie już taka opłacalna. W tej chwili w słoneczne lato nadwyżki prądu można przesłać do elektrowni, a np. w mniej słoneczną zimę odebrać prąd. Dziwne zachowanie rządu które będzie zniechęcać ludzi do czystej energii, wydłuży się okres zwrotu kosztów fotowoltaika.

Ale jak napisałem w tytule wpisu jest rozwiązanie, pazerność polskich polityków może odbić się czkawką. Dzięki temu że utrudniają i coraz więcej chcą od ludzi zabrać pieniędzy, mogą kiedyś nie dostać nic z domowych budżetów. Rozwiązaniem jest przechowywanie energii w akumulatorach i odcięcie się od elektrowni, dzięki temu prąd może być za darmo i go więcej niż na obecnych zasadach. W tej chwili za przesyłanie energii elektrownie biorą około 20 %, mając swoje baterie można mieć 100% procent prądu który wyprodukuje nam fotowoltaika.

Obecnie najpopularniejszym sprzedawanym autem w Europie jest TESLA model 3. Kiedy bateria auta będzie słaba, można ją wykorzystać do magazynowania prądu w gospodarstwie domowym. I kiedyś może się spełnić marzenie wielkiego elektryka Nikola Tesla. By ludziom dać prąd za darmo.


Kiedyś podobna sytuacja miała miejsca w Polskim Rapie, wielkie wytwórnie, radia i telewizje ignorowały popularność tej muzyki. Dawały artystą nieuczciwe kontrakty, co sprawiło że sami zaczęli wydawać swoje albumy i mieć swoje telewizje na YouTube. Wytwórnie chciały zarobić dużo i nie mają teraz nic, ostatnio np. Mata zrobił koncert na 40.000 ludzi.

Myślę że z fotowoltaika może być podobnie i kiedyś ludzie odetną się od nieuczciwych elektrowni, które ciągle nas trują produkując prąd z węgla.


www.money.pl – pisze :

“Zgodnie z obowiązującymi obecnie przepisami prosumenci mogą przez 15 lat korzystać z nadwyżek wyprodukowanej energii. Więc de facto mają prąd za darmo. Jednak od 2022 roku nie będzie możliwości wirtualnego magazynowania energii (czyli korzystania z nadwyżki produkcji), przez co szacuje się, że zwrot inwestycji nastąpi nie po 7, a dopiero po 13 latach.”

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.